Guðbergur Bergsson. Czas
I popłynęła nagle wielka, ciemna woda (...) i stanął zegar, ruszył czas... - napisał kiedyś Andrzej Sikorowski. To o kataklizmie. Wszystko się zmienia, łącznie z rachubami czasu... Giną gdzieś minuty i godziny, dni trudno policzyć... Bo tak normalnie, to tak z zegarkiem przed oczami... Minuty, godziny, cenne często, przeliczalne na pieniądze. Bywa, że się dłużą, albo jest ich za mało, o czym wie każdy, kto miewa na karku rozmaite "dedlajny", szczególnie ten, co hołduje zasadom Oscara Wilde'a, który mawiał: - Nigdy nie odkładam do jutra czegoś, co mogę zrobić pojutrze... Najstarsi górale nie pamiętają, kiedy zegary na wieżach zaczęły wybijać już nie tylko godziny, ale i kwadranse... I w tych godzinach nawet nie zauważamy, jak pędzi czas. Tylko momentami uprzytamniamy to sobie... Wżyci w rzeczywistość, w zwykłej codzienności dajemy czasowi płynąć niepostrzeżenie, choć cyferblaty studiujemy z uwagą... Jakże ten pędzący czas potrafi się dłużyć... Jakże ten czas znika, gdy gub...