Taki dzień
Jak każdy inny raz jeden w roku... Dzień Matki, co jutro nadejdzie, dziś mi przypomina - bo ja wiem - pośród niesmaku o jakiejś dawnej przynależności rodzinnej. Teraz to już martwa sprawa... Jacyś tam bliscy, jej krewni, sobie żyją, wyrastają nawet kolejne pokolenia, ale to już inny świat, który może mnie gdzieś na starych fotkach co najwyżej odnaleźć... Choć oczywiście nie żebym sam nic o nich nie wiedział... Cieszy mnie na przykład mój chrześniak, który właśnie startuje z karierą psychiatry... Sądzi, że jak się ruszamy, to się mniej boimy... Tak, no coś w tym jest... Ja w ruchach jestem dość pospieszny i wtedy jakiś taki nieustraszony ze mnie typ... Gorzej, gdy siądę... Wtedy zaczynam się bać... (Tak że ruch, ruch, w zdrowym ciele zdrowy duch, twardzi chłopcy, dziewuchy jak rzepy - no i do przodu, pełni krzepy, w tę stronę, gdzie nam Bóg dał oczy, mam nadzieję tylko, że nie na wojnę wyjdzie im kroczyć [choć wariaci porządek nam chcą burzyć, więc nie wiem czy nie płonne te nadzieje......