To może jeszcze o trawie, z islandzkiej poezji. Jóhannes úr Kötlum
Ma się ku wiośnie, trawka więc urośnie... I tak sobie zawędrowałem razem z pisarką reykjavicką ulicą do poety. Tak wyszło. Tuż po tym, jak mieliśmy tu okazję powędrować mniej lub bardziej krętymi drogami do reykjavickiego portu z poetą Antonem... Tak sobie czytam właśnie "Chłód kwietniowego słońca" Elísabet Jökulsdóttir, taką sobie książeczkę, trochę chaotyczną, trochę ironiczną, spod pióra potomkini sław lokalnych, i taki mi się fragment spodobał, o poszukiwaniu drogi pośród znaków dawanych przez los, na ulicach Reykjaviku. Plan miasta, układ ulic w takiej metaforycznej odsłonie, ulic, których nazwy rzeczywiście mogą stanowić jakąś podpowiedź, wróżbę w tożsamościowych poszukiwaniach... Można wystartować z Vonarstræti - z ulicy Nadziei (już ta ulica tu się poetycko nawet pojawiła, w wierszu o Vilborg od wspomnianego Antona...), znad stawu miejskiego, otoczonego całą tą reykjavicką reykjavickością, z tymi wszystkimi domeczkami, które czasem nawet mają jakieś pałacykowe preten...