Kiedy drzwi otworzyć
Tak nieznośnie jest, że się trzeba chować do nory... Zabójcza jest ta pogoda, z tym piecykiem nastawionym na full... A jeszcze w tym wszystkim kłopotów nie chce być mniej, tylko ich przybywa i przybywa... Ale jak to Schopenhauer powiadał, z czasem będzie tylko gorzej, aż - naturalnie - po pewny koniec, choć o niepewnych on jest widokach... No, ale niektórzy mają jakieś co do tego przekonania... Trzymam za słowo, acz nie kurczowo... Niekiedy chciałoby się drzwi otworzyć... Chociaż ona, jak chce, sama przychodzi... Do mnie zajrzała kiedyś, ale jako jajcara, póki co - obmacała mnie i poszła sobie, kaszląc - choć to może akurat nie ona kaszlała, a jej ofiara jakaś, że tak się wyrażę... Skoro więc była w pobliżu, zajarzała, wiedząc o moich tęsknotach... Lecz niewiele się dowiedziałem... Nie była wcale kusicielką... Obiecała tylko, że nie zapomni, w stosownym czasie... I może mi się nawet zdawać, że sam ten czas wybiorę... Póki co schładzam upał pustynną czernią i bielą, takie coś w sa...