Przyciąganie XV
- Ale dziś wieje - mówi Pol, wchodząc do salonu. - I co tam? - Złe wieści. Żyję! - odpowiada Timo. - Myślę, że da się coś z tym zrobić - pociesza Pol i rzuca na flaminga swoją kurtkę. - A to do ciebie, z banku, karta zapewne - dodaje i wręcza Timowi przesyłkę. - Ach, mógłbym się odwołać do kwestii Charouska z "Golema" i rzec: Czy to nie jest uczucie wzniosłe widzieć w gospodarstwie natury ekonomiczny palec Mateczki Opatrzności, zarządzający mądrze i przezornie? - Gdybyż to jeszcze była sakiewka, którą można by było potrząsnąć. Przygotowałeś się na ten moment... I coś nadto porabiał? - Patrzę, jak marszczy się woda... - Dmucha bardzo... Moja ty nieuczesana przybłędo. - Staram się być uprzejmy. - W każdym razie przyjaciółka z Borgarnes się nie popisała. - Dość osobliwie powygryzała mi włosy. Ale jeszcze trochę tak pochodzę, żeby nie sprawiać przykrości Eddzie. - Godne to pochwały... - W złoczyńcach bywa tak wiele szlachetności. No i wprawiam się w nabożnych poezjach. Og keyptu...