Halldór Laxness. Zuchwaliada
Haakon jarl Norwegii Eiríksson miał chrześcijańskich rodziców i został ochrzczony w niemowlęctwie; oszczędziło mu to cierpień, jakich doświadczają niektórzy spośród tych, co to w dorosłości przyjmują wiarę i przytłoczeni poczuciem winy za swoje niegdysiejsze występki wobec prawdziwego boga, tak gorliwie dręczą innych swoją pobożnością, że lepiej byłoby, gdyby nigdy nie okazali skruchy... Przyznać muszę, że czytając to zdanie, od razu pomyślałem sobie o naszych celebryckich alkoholikach: te wszystkie Miśki, Muńki, Kaziki, co to gdy już wychlali co mieli wychlać, kiedy już nadokuczali wszystkim bliskim do wiwatu, gdy im zaczęło siadać zdrowie, wtedy nagle odkryli religię, stali się jakimiś rycerzami Jezusonajświętszopanienkowymi i zaczęli męczyć otoczenie swoją dewocją, bo to w takiej postaci zaczęła się u nich ta religijność po życiowej imprezie. W sumie nie zastanawiałem się nad tym, ale jeden artykuł w Krytyce Politycznej zwrócił mi na to uwagę... Tak to rzeczywiście wygląda, a ...