Lodowiec

 


A dziś o przyrodzie może... Równowagi coraz mniej... Już dawno temu Rolf Jacobsen niepokoił się naszym przyspieszeniem, technologicznym postępem niosącym ogromne zmiany, dla nas, dla całego świata. Podejrzewał, że sprawy mogą przybrać zły obrót, zwłaszcza wtedy, kiedy lekceważy się ostrzegawcze sygnały...

Lodowiec, którego tu przywołuję, pochodzi z debiutanckiego zbioru norweskiego poety Jord og jern (Ziemia i żelazo) z 1933 roku. Prosto a treściwie napisał o równowadze w przyrodzie. I jakże w niej istotną rolę ma lodowcowa wieczna zima dla rozkwitu naszych lat. Lśni ten poetycki lodowiec niemal od wieku, coraz mniej lśnią nastomiast te lodowe obszary nie z poetyckich stronic... Nowy całkiem wymiar ma ten stary już trochę wiersz. Niezwykle jest aktualny teraz, kiedy lodowce, będące tym obrazem samonapędzającej się odnowy natury, nagle ulegają negatywnym skutkom naszych działań i po prostu znikają, przez co burzy się pewien porządek, dający nam do niedawna bardziej przewidywalną pogdowo przestrzeń do życia. Gubi nam się istotny stabilizator, klimatyczna podpora, o której pisze poeta...

ROLF JACOBSEN

LODOWIEC

Lodowiec jest białym jeźdźcem,

co przybył do nas z przestworzy.

 

Latem otula się swym białym płaszczem

i śpi w słońcu razem ze swym rumakiem. 

 

Zimą zaś budzi się i wraca do przytomności.

I gna poprzez lądy, a szata jego, powiewając,

unosi się ku niebu i rozpościera bezszelestnie

nad skałami, nad lasem, ponad ptakami,

nad czubkami świerków i nad mrówką

z wrzosowiska.

Kiedy oni wszyscy śpią, czuwa on.

         przełożył z norweskiego Kiljan Halldórsson  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jóhann Sigurjónsson. Fjalla-Eyvindur

Moc śnieguły, czyli duszpasterstwo koło lodowca

Na nieskończonej. Steinn Steinarr

Sigbjørn Obstfelder. Liv

Lokasenna, czyli pyskówka na górze albo kto jest bardziej niemęski

Jonas Lie. Eliasz i draug

Einar H. Kvaran. Posucha

Bukolla. Opowiastka islandzka