Hvert örstutt spor
Kołysanka na Dzień Dziecka może?
Zdarzyło się człowiekowi urodzić. Początki zawsze takie ładne, małymi krokami, a potem, za niedługo, łapska brudne wokół. I nam też się one w końcu brudzą, te łapy groźne... Blaski nikną, ledwie zamigocą, a chciałoby się - wśród zaklęć - żeby było inaczej...
To ze sztuki Laxnessa Silfurtúnglið (Srebrny księżyc) z 1954 roku... Taka to sztuka - trochę Brechtowska w swym stylu - o świecie rozrywki i biznesie wokół niej wykwitłym, w którym, pośród brzydkich manipulacji, traci się niewinność. I taka Islandia tamtej daty, z wiejskiej zmieniająca się w miejską...
Postanowiłem przenieść ją, tę kołysankę, zachowując dziesięciozgłoskową postać, na naszą mowę... Na marginesie dodam, że Boga tu wpiszę z małej litery, bo jakoś islandzki twórca odmawiał mu konsekwentnie litery wielkiej... Bo końcu wszyscy są równi...
A teraz już piosenka:
HALLDÓR LAXNESS
KAŻDY MAŁY KROK
Z każdym twym jednym małym krokiem wraz
swej szczęśliwości mierzę wielki czas,
a w słońcu bóg się śni, taki to fakt,
na tysiąc lat zawarliśmy nasz pakt.
Co tam z oddechem równać można twym?
Puste i liche one w sercu mym,
radości dawne, gdzież tam jest ich wdzięk,
gdy brzmi cudowny twego tchnienia dźwięk.
Cudne ty butki na swych stópkach masz,
jeszcze się nie kamienną drogą pchasz,
twardą, na której cały życia trud,
w tym świecie, co nim rządzi ludzki brud.
Gdzieś duch na ziemi jakiś żyje, tak,
me dziękczynienie to jest tego znak,
trwaj chwilo nam w tę jasną letnią noc,
światłości, jakże krucha jest twa moc.
przełożył z islandzkiego Kiljan Halldórsson
🔉
Komentarze
Prześlij komentarz