Góðan dag, litla barn; gott kvöld, gamli maður
Morze. Zawsze najchętniej oglądane w samotności. Moja maleńkość i jego ogrom. Nic poza tym. Pokusa bezpowrotności. Podziwiam ludzi, którzy potrafią się w nie zagłębiać, by odwiedzić ryby. Oczywiście z reguły wracają, bo i z postanowieniem powrotu rzucają się w toń, goniąc jedynie za powierzchowną przygodą. Ja zaś zawsze marzyłem o drodze w jedną stronę. Nie tak łatwo więc się zdecydować. Lubimy spełniać swoje marzenia, ale te bez powrotu są szczególnie wymagające, gdy idzie o przygotowania, bo przecież ta niepewność... Tęsknota jednak jest stała, i może ciągle trwają te przygotowania? Może jednak ja sam zdecyduję? Mannowski sen o wieczności! Depresja. Królowa nicości, jak ją nazwał, słusznie, Stanisław Czycz. Gdyby się tak oswobodzić, pójść w nieprzebudzenie... Jak to mówił w rozmowie z Krzysztofem Lisowskim: "Ja trochę wierzę w Boga i jest przykazanie dotyczące też samego siebie: nie zabijaj, i gdy za karę jest piekło, które wprawdzie już znam, tę depresję, ale gdy piekło jest ...