Bez większych kompetencji

Jakiś czas temu rozgorzała dziwaczna dyskusja o pisaniu i nie pisaniu dla idiotów. Bo Olga Tokarczuk powiedziała, że dla idiotów nie pisze. I nie wiem - uderzyła w stół i odezwały się nożyce, czy jak? Idiota jest oczywiście wyrazem dość pojemnym. W jakimś sensie sam nim jestem... Byłoby pewnie jednak lepiej, gdyby mówiło się, dla kogo się pisze, nie zaś dla kogo się nie pisze, bo wtedy nie dawałoby się pretekstu do jakichś oburzeń, jazgotów... A najlepiej - co jest zawsze całkowicie zgodne z prawdą - powiedzieć, że pisze się po prostu dla ludzi... Nawet dla idiotów, pewnych ich szczególnych rodzajów, takich o których chociażby pisze w "Mdłościach" Jean Paul Sartre, co każe swemu bohaterowi mówić: - "Pomyśleć, że istnieją tacy idioci, którzy czerpią pociechę ze sztuki. Wierzą, że piękno im współczuje. Kutasy"... Ale jak się sztukę traktuje religijnie... Idźcie do kościoła, jeśli gdzieś szukacie pociechy, pisał Schopenhauer... Jednak tradycyjna świątynia znalazła to...