Islandia
Tak skoro już zahaczyłem o ziemskie poezje, to przy okazji Aðalsteina Ásberga Sigurðssona przypomniały mi się islandzkie opuszczenia. Tak dla kontrastu do radości z ostatniej notki wkleję coś bardziej ponurego... Fotograf Nökkvi Elíasson postanowił swego czasu udokumentować tę narastającą z czasem pustkę... Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci Islandia przeżywa bardzo wielkie zmiany, przez co sukcesywnie pustoszeją farmy, a nawet całe osiedla. Wyspa usiana jest niesamowitością pustki, ale nie tylko tej pustki interioru, gdzie żyją duchy, trolle, elfy i gdzie niegdyś plątali się wywołańcy, tylko pustki po - powiedzmy - odwołanym zasiedleniu. Stara Islandia nieubłaganie odchodzi w przeszłość, pełna humoru, naiwna i przesycona wręcz literaturą, w swej swoistej zabytkowości osobna - bez przesadnych pomników i rozfantazjowanej architektury... Urok szczególny, też i bieda, której echa pobrzmiewają dziś w tradycyjnych specjałach kuchennych, obśmiana nieco serdecznie przez noblistę Halldóra...