Kvöldvísa
Wieczorna piosenka... Wprawdzie jeszcze nie wieczór, ale już wkrótce... Dobra pora na spacer, długi, sentymentalny... W pewnym momencie wiemy już, że choćby kilka strat nie da się w żaden sposób naprawić, zrekompensować. Nawet jeśli wszystko dobrze się układa, gdzieś tam tkwi w nas poczucie braku, coś gdzieś się zagubiło, coś przepadło... Zwykle może to nie doskwiera, po psychozie przebudzenia człowiek wwierca się w kolejny dzień zapchany obowiązkami... Ale wystarczy nagle uderzająca zapachowa nuta, przyjemna, która naraz wydobywa z zakamarków naszych wnętrz taką czy inną zgubę, jej widmo, i zaraz budzi tęsknotę... Spacer, włóczęga ulicami i placami w złocistych promieniach idącego już na spoczynek słońca, i coś nagle staje nam przed oczami, wydostawszy się z duszy, co cicha i mroczna jest jak głęboka studnia... Zapachy mają szczególną moc, by budzić w nas wspomnienia, najmocniej zapadają w pamięć i to do nich wszystko inne się przykleja: zdarzenia, twarze, domy, itd, itd... ---- Nie o...