Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

Znad Kroksjøen

Obraz
Zbiegłe myśli, niezapisane, co uleciały beztrosko, pozostające jako samotne przeżycie, najcenniejsze, choć bez świadków; nie do odtworzenia, wspomnienie niemal bez treści, a tak ciepłe, ledwie nastrój; tajemniczość źródeł objawień, którym pozwoliło się umknąć... Hans Børli W lasach Børrud Całkiem blisko mam do lasu, ledwie osiem - dziesięć kroków i już stoję w kolumnowej sali z pniami gotycko niebosiężnymi. Zwykłem przechadzać się tam ścieżką przez przyjazną sośninę w stronę Kroksjøen. Najchętniej jesienią, gdy dzikie trawy jedwabiście falują na wietrze wiejącym przez polany,  a korony sosen kołyszą się delikatnie na tle niebios pełnych wędrownych ptaków. Tak, przeżyłem w nich samotnie wiele wierszy, tam, w lasach Børrud. Rzadko dochodziły tak daleko, by przemieniać się w słowa i całe wersy, pozostały raczej ledwie szelestem skrzydeł, jakimś gorącem za oczami. Wiersze bez kształtu pozostałe, wolne, wolne jak jeleń wplątany w zarośla, jak krzyk żurawia na bagnach.   Moje nienap...

Chwistek

Obraz
  O Chwistku to tak od lat od czasu do czasu myślałem. Głównie w związku oczywiście z Witkacym, bo postać Leona Chwistka jest z naszym czołowym katastrofistą nierozerwalnie powiązana, tylko tak się podziało, że Witkacy wreszcie zdobył sobie publiczność (choć najwięcej jej dopiero po śmierci przyszło), Chwistek natomiast gdzieś tam przepadł, a przynajmniej jego literackie dzieła... Witkacy stał się artystą głośnym i rozgłos Witkacego ciągnie za sobą Chwistka, bo ten matematyk, filozof, malarz i pisarz w twórczości tego pierwszego ciągle się pojawia, bo też i Witkacy i Chwistek ciągle wiedli ze sobą filozoficzne spory, głównie chyba o rzeczywistość, bo ten pierwszy uważał, że jest jedna, choć ujmowana na rozmaite sposoby, drugi widział jej wielość... I pierwszy był w swoim mniemaniu głęboki, tego drugiego uważając za spłyciarza... To była przyjaźń dozgonna i dozgonna nienawiść, bardziej może artystyczno - filozoficzna, niemniej na liście przyjaciół Chwistek znalazł się w końcu na mie...

Win

Obraz
Jakoś czasu znów mało, by się na dłużej zatrzymywać, ale skoro już zajrzałem, to trochę znowu muzyki. Całkiem przypadkiem trafiłem na ten cover i od razu mi się spodobał. Z Kanady muzycy, kameralnie... Nieraz mówiłem, że piosenki Bowiego bez Bowiego mi jakoś niezbyt pasują, ale czasem jednak trafiają się smakowite wyjątki, więc bywa, że rewiduję swój pogląd... Życie się toczy, tak jak się toczyć musi, ze składnikami, na które nie mam wpływu... A muzyka gra... Ładnie. Zatem kawałek Davida Bowie sprzed pół wieku - tak to się podziało - w takim oto wykonaniu... Andrew McPherson, Win:    

Przyciąganie XIV

Obraz
  - Krwawisz - zauważa Pol. - Jeszcze? Pol urywa kawałek papieru toaletowego i przytyka go troskliwie do rubinowej kropelki tuż pod nosem Tima. - Nie możesz sobie darować - mówi z uśmiechem Timo, któremu przed chwilą, w trakcie golenia, przypomniało się coś śmiesznego, co wpędziło go w stan chwilowej głupawki. - Dobrze, że nie mam na stanie brzytwy, bo ten dobry humor mógłby mieć jeszcze bardziej krwawe konsekwencje. - Ależ to mogłoby być fantastyczne. Oto w kałuży krwi leży człowiek, który zarżnął się ze śmiechu... O, myślę sobie, że winniśmy się wyprawiać na tamten świat w chwili wesołości. Timo odrywa papierek od rany nad górną wargą... - Świeża krew, w kropelkowej dawce, w złote oprawy by się nadawała, a w tym papierku już tylko rdzą bezwartościową pozostaje... Fuj... Przypominają mi się głupie rzeczy - jakiś przeestetyzowany pustak opowiadał o swych doznaniach przy jedzeniu trznadli. Dekadencka paszcza zaciskała zęby na drobnej ptaszynce, miażdżąc jej ciałko, wszystkie kostecz...

Jón úr Vör. Śpiące dziecko

Obraz
 A dziś może taka drobna poetycka refleksja znad kołyski... O snach i garściach, co trzymają skarby...     Jón úr Vör Śpiące dziecko Śpi właśnie dziecko i przez sen się uśmiecha, w dziecinnych paluszkach maskotkę swoją ściska. Dorosły z troską przy kołysce czuwa, zaś mnie w ciszy i w ciekawości myśl pewna rozbłyska.   Nic snu nie zakłóca, gdy skarb dziecku  wypada bezgłośnie z dłoni, co się otwiera. Taka i będzie kiedyś ta ostatnia cicha chwila. Rozluźni się garść trzymająca życie, gdy się już umiera.   przełożył z islandzkiego Kiljan Halldórsson   *** Jón úr Vör, Ljóðasafn , Reykjavík 2017