12 białych koni
Miało być o czymś innym, chociaż... Zajrzałem ostatnio do Sundmana w ramach literackiej przynajmniej ochłody, a tam też pojawiły się duchy, zatem nie odbiegnę zbytnio od zamiarów... Nie wiem czy żałować, czy nie, ale ja tylko tak kątem oka, w pewnych jedynie specjalnych okolicznościach geograficznych, dostrzegam coś, co mi jednak umyka... Pamiętam, że Robert Stiller też to miał, jak był na wyspach, w tym oczywiście na Islandii... Po duchy to gdzie jak nie na Islandię?... Przypomina mi się scena z filmu "Á köldum klaka" gdzie sobie gwarzą nocną porą Siggi i Hirata. Takie spotkanie przy szklaneczce dwóch kultur: islandzkiej i japońskiej. W każdej z nich roi się od duchów i Siggi stwierdził, że to zrozumiałe: Islandia i Japonia są wulkaniczne i mają gorące źródła, i to do ich ciepła lgną rozmaite zjawy... Z pewną rezerwą podchodzę do przywidzeń. Dwa przydarzyły mi się nie tak kątem oka, więc to może jednak bardziej sny, a może w jednym przypadku przejaw lekkomyślności tworzącej ...