Duży Książę (1)
Przypomniałem sobie o Księciu... Dawno temu, na starym blogu zaimprowizowałem małą powieść w odcinkach. Pamiętam, że sprawiało mi to przyjemność przy popołudniowej kawce. A potem wszystko posiałem w diabły. Zastanawiam się, czy umiałbym to odtworzyć, klepiąc znów z marszu, mając w głowie jakiś tam zarys całości... Pamiętam, że rzecz cała zaczęła się w pałacowej łazience... To, gdzie ten pałac się znajduje, nie ma naturalnie żadnego znaczenia. Nie należy sugerować się imionami czy nazwiskami. Państwo jak państwo - ani mniej, ani bardziej absurdalne od innych. To opisywane tutaj jedynie - co też nie jest niczym nadzwyczajnym - w swej wierności dla tradycji pozostało przywiązane do dworu, choć dwór nie ma już żadnego znaczenia i podobnie jak w innych tzw. cywilizowanych krajach, będąc już tylko zbieraniną dobrze utrzymanych darmozjadów, nieudaczników, nudziarzy i półidiotów, jest ledwie nieszkodliwą atrakcją turystyczną i obiektem westchnień gospodyń domowych, marzących o zdobnych diade...