Duży Książę (18)
Ale co to za pomysł z tym zaprzęganiem?! Cóż to za jakaś maniera! Miast zawołać: - Nuże po samochód!... Bo jeśli komuś na chyżości zależy... A tu takie estetyzmy w obliczu zagrożenia, w chwili, gdy ukochany bez talizmanu udał się na niebezpieczną misję... Ale czemu niebezpieczną? - Ach, wszystko to Emma, ta emerytowana rozpustnica... Koń i zaprzęg, wszystko gotowe, więc tylko wsiadać, i wio... - Szybko, Sebastianie, nie mamy czasu do stracenia - zawołał Książę, pakując się do bryczki. - A może byś mu, świntuchu, dał trochę odsapnąć, co? - usłyszał zachrypłą odpowiedź, całkiem nie w stylu Sebastiana. Na Boga! Siedzący przed nim człowiek w niczym przecież Sebastiana nie przypominał; gdy się tamten doń odwrócił, ku swemu zaskoczeniu Książę zobaczył tylko jakąś straszliwą, powykrzywianą, ospowatą twarz zastygłą w paskudnym, lubieżnym uśmieszku. Aż krzyknął przerażony i zdzielił tę okropną gębę rączką swojej laski, tak że się pośród zgiełku nagłego polała krew... Lecz - co za licho - przeci...