Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2025

Galdra - Loftur (5)

Obraz
  Disa zerka nieśmiało do środka. Nie sądziła, że Loft będzie tu sam. - Nie ma tu twojego ojca? Miałam go poprosić. - Właśnie poszedł zobaczyć się z twoim tatą. Loftur podchodzi do niej i bierze ją za rękę. - Disa! Czy żałujesz, że wybrałaś się ze mną wczoraj do studni życzeń? - Nie. - Jesteś pewna, że to nie był tylko taki impuls, spowodowany szczęśliwym powrotem do domu?  - Tak, jestem. Góry były mniejsze, a rzeki węższe niż je zapamiętałam. Lecz ty nie zmieniłeś się wcale. Loftur bierze jej twarz w dłonie. - Moja ty towarzyszko zabaw! Przyjaciółko z dzieciństwa! Moja ukochana! - Całuje ją. - Onieśmielasz mnie. Jakbyś był księciem. Loftur klęka. - Klękam przed tobą w hołdzie dla twej młodości i niewinności. Nie jestem ciebie wart. Ale wiem, że możesz mi pomóc. - Wstaje z kolan. - Dręczy mnie myśl, że mógłbym zbrukać cię moją miłością. W twoich oczach nigdy nie było zwątpienia. Ich czyste światło to pean na cześć życia. A ja - jak połamany kawałek srebra - ledwie ułamkami jes...

Galdra - Loftur muzycznie

Obraz
To dziś taki przerywnik. Uporządkowany hałas zwany muzyką, przy pomocy której Jón Leifs opisywał przyrodę Islandii i jej legendy opowiadał... Loftur, co chciał nad ciemności siłami bezgranicznie zapanować... Piekielne to rzeczy. Z ogniem, co się pali pod stopami, który czasem wystrzeliwuje ponad powierzchnię ziemi, by się pobawić za nami jak kot łapką... Kiedyś łatwo się to wiązało z piekłem i diabłami. Jaskrawy cień mroku... Dziś już się inaczej na to patrzy - takie tam wulkanologie i geologie, z diabła wyprane. Choć tak czy owak zło znów coraz ochotniej zaczyna pisać scenariusze dla świata... Bogowie się gdzieś zapodziali, pusto ponad nami, jeśli nie liczyć obojętnych gwiazd i krążącego nam nad głowami wysypiska śmieci... Przychodzi mi na myśl poeta Jónas Nielsen z Wysp Owczych, który - na tym świecie, co Boga od dawna nad sobą już nie ma i który piekłem jest takim samotnym - modli się mimo wszystko, podobnie do innych, troszkę też jakoś tak zadziwionych ludzką potęgą, co jednak jest...

Galdra - Loftur (4)

Obraz
Kolejny dzień. Ten sam pokój. Na zewnątrz burzliwa pogoda z ulewą. Krople deszczu nieustannie spływają po okiennych szybach. Przy biurku siedzi zarządca. Ma przed sobą księgę rachunkową. Obok zaś siedzi Olafur, jego prawa ręka. Zarządca, uporawszy się z pisaniną, zamyka księgę. - No, teraz już wiesz wszystko, co potrzeba - zwraca się do Olafa. Olafur wstaje. - Jeśli by się zdarzyło - mówi dalej zarządca - że nie będzie mnie dłużej w tym tygodniu, dasz ludziom zajęcie najlepsze wedle twego rozeznania. Wiem, że mogę na tobie polegać. - Czyli mam naszykować konie na jutro na czwartą rano, nawet jeśli ta paskudna pogoda będzie się utrzymywać? - dopytuje Olafur. - Tak. - Dopilnuję więc, żeby były gotowe na czas - zapewnia Olafur i wychodzi. Zarządca siedzi przez moment w milczeniu. Wreszcie z szuflady biurka bierze duży klucz, idzie z nim do skrzyni, otwiera zamek i unosi wieko. W drzwiach staje Loftur. - Posyłałeś po mnie? - A tak. Podejdź, mój synu. - Zamyka skrzynię. - Usiądź - mówi do z...