Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2026

You've Been Around

Obraz
 Dawno nie dawałem muzyki... Specjalnie się nie ruszałem, bo wyborczo dziś, więc wziąłem udział w tym nadliczbowym głosowaniu... Mimo wszystko chodzę, mimo mego dalece zachwianego zaufania, zwłaszcza po poprzednich wyborach, bo odnoszę wrażenie, że dziś mamy sytuację, która wynikła z takiego uznania na oko, więc dla lokatora Pałacu zachowuję wprawdzie tytuł, ale nie jako nazwę funkcji, tylko jako ksywę, a wiec lokuję ją nie przed imieniem, tylko między nim a nazwiskiem - w tej sytuacji niejasnej wydaje się to najwłaściwsze. Liczę, że tym razem, przy dość jednak nieskomplikowanej procedurze, obejdzie się bez obliczeniowych kłopotów... Już nawet nie na półmetku jest to z pewnością sprawdzian dla obecnej władzy szczebla centralnego... Ja czekam ze spokojem - zaakceptuję każdy wynik, byle by był po rzetelnej pracy z uczciwością podany. A potem się będzie analizować rzecz całą... Tak sobie ostatnio Reevesa Gabrelsa słuchałem i to mi przypasowało na teraz. Piosenka jeszcze z początków Ti...

Gdy przez twój sen góra lodowa dryfuje

Obraz
Większości niepamięć sądzona. Nie skorzysta z przeżytego przez nich życia wieczność, by przechwycić jakieś pozostałe blaski godne umieszczenia pośród gwiazd. Po zwyczajnym życiu zwyczajna śmierć... Płynie lodowa góra przez sen... Jak lód, to Niflheim do głowy przychodzi, kraina zimna i ciemności, tam królestwo swoje Lokego ma córka, Hel o wyglądzie straszliwym - w połowie żywa istota, w połowie siny to trup - do której wędrują wszystkie te szaraki, co ich z życia wypędziły starość albo choroba, zwyczajna nędzna łóżkowa śmierć, no i tchórze mają tam u niej swój kącik mroczny... Lodowaty kraj ciemności... Ale lód tak pięknie potrafi błękitnieć, niebiańsko, że aż nie chce się wierzyć w ciemność, a tylko w wymknięcie się ciche do łagodnych jasności... Zaczarowane światło... Hans Børli Gdy przez twój sen góra lodowa dryfuje Szkoda, że zejść trzeba z tej ziemskiej karuzeli, szkoda  tak iść w ciemność bez dna, nie przeżywszy tych kilku chociaż dni, dwóch - trzech, czterech - pięciu dni ta...

Zabicie ciotki

Obraz
  Czasem tak Bursa powraca. Na zawsze młody, zbuntowany, z tą całą życia szpetotą, antyestetyką, z tęsknotą za autentyczną bliskością, za niewinnością... Wszystko tam młodzieńcze, i życie otarte to ledwie o zepsucie dorosłego świata... Wokół propaganda i to, co przed oczami, co się do propagandy nijak miało... Nie do odłączenia od Czycza, a Czycz nawet bliższy mi, bliższy poprzez tę jego bolesną stratę szczególnie ważnego przyjaciela, owego Anda, Bursę... Czycz się zaczął literacko od skandalu, bo pokazał znalezione wiersze Miłosza jako swoje... Ale And wiedział, że go nie należy przekreślać (uznał rzecz całą za niezłą prowokację, wiedząc jaki stosunek do Czesława Miłosza miała ówczesna władza ludowa) i wprowadził Czycza w świat literacki, otwierając mu bramę do druku w prasie i stając się jego bratnią duszą, takim artystycznym partnerem, kimś tworzącym w jego życiu istotny przełom. Lecz sielanka nie potrwała długo. W 57 byli na Festiwalu Młodej Poezji w Poznaniu. Bezlik papierosów...

Przyciąganie XXIII

Obraz
Snują się Timo i Pol porannie po miasteczku, które zdaje się tkwić w ciągłym przykucu, jak ktoś, kto spodziewa się najgorszego, aż człowiek ma wrażenie, że znają tu siły, wobec których lepiej nawet nie podnosić głowy, tylko trzymać się kurczowo parteru. Wszystkiego jest ledwie na kilka kroków. Chyba że obiera się sąsiedztwo dali - jej brzegi zawsze obliczone na wieczność... Tu na nieskończoność biegu podobnego do tego, na jaki skazane są zegarowe wskazówki... A w dali jest i wyspa, która miała na trzy lata owych słynnych dzikich lokatorów: banitę, co mocą klątwy bał się straszliwie ciemności; jego brata, co pomagał przetrwać czas mroku oraz ich sługę - niesumiennego, wiecznie narzekającego typa... Wypogodziło się pięknie, choć dość mocno dmucha wiatr... Pozwalają mu szumieć w uszach, obaj po porannej kąpieli... - Ten widok musiał być wtedy irytujący, gdy na wyspie przebywał Grettir i jego kompani, których obecność miała być lekiem na jego lęk przed zimową ciemnością... Cóż za podły los...