Śmierć, biskup i gadające ptaki
Wszyscy umrzemy, ale jeszcze nie teraz, powiadał św. Augustyn. Naturalnie Augustyn jakiś czas temu wyzionął ducha, czyli uczynił to, co wszystkim pisane, ale słowa jego, to głos życia, z którym jakoś nie sposób się nie zgodzić. Rzecz jasna, wszystko się może zdarzyć: może za chwilę u sąsiada dupnie jakaś butla z gazem, może jeszcze dziś wpadnę pod samochód... Coś mi jednak w mej beztrosce podpowiada, że jutro też spokojnie otworzę oczy, by z umiarkowanym zapałem powitać nowy dzień. Ciągle planuję! Nie, dziś nie. Jutro? Dziś to wczorajsze jutro. A jutro będzie tak samo... Czasem człowiek wręcz nabiera podejrzeń, że to się nigdy nie skończy. Albo że nie skończy się w porę... Ale my tak wszystko lubimy odkładać do jutra. Shakespeare. Ten nieznośny pisarz, co, jak mówił Oscar Wilde, już dawno temu w zasadzie wyczerpał wszystkie tematy, kazał w piątej scenie piątego aktu sztuki o Makbecie powiedzieć głównemu bohaterowi te ważne i jakże mocne słowa: Jutr...