Posty

Galdra - Loftur (5)

Obraz
  Disa zerka nieśmiało do środka. Nie sądziła, że Loft będzie tu sam. - Nie ma tu twojego ojca? Miałam go poprosić. - Właśnie poszedł zobaczyć się z twoim tatą. Loftur podchodzi do niej i bierze ją za rękę. - Disa! Czy żałujesz, że wybrałaś się ze mną wczoraj do studni życzeń? - Nie. - Jesteś pewna, że to nie był tylko taki impuls, spowodowany szczęśliwym powrotem do domu?  - Tak, jestem. Góry były mniejsze, a rzeki węższe niż je zapamiętałam. Lecz ty nie zmieniłeś się wcale. Loftur bierze jej twarz w dłonie. - Moja ty towarzyszko zabaw! Przyjaciółko z dzieciństwa! Moja ukochana! - Całuje ją. - Onieśmielasz mnie. Jakbyś był księciem. Loftur klęka. - Klękam przed tobą w hołdzie dla twej młodości i niewinności. Nie jestem ciebie wart. Ale wiem, że możesz mi pomóc. - Wstaje z kolan. - Dręczy mnie myśl, że mógłbym zbrukać cię moją miłością. W twoich oczach nigdy nie było zwątpienia. Ich czyste światło to pean na cześć życia. A ja - jak połamany kawałek srebra - ledwie ułamkami jes...

Galdra - Loftur muzycznie

Obraz
To dziś taki przerywnik. Uporządkowany hałas zwany muzyką, przy pomocy której Jón Leifs opisywał przyrodę Islandii i jej legendy opowiadał... Loftur, co chciał nad ciemności siłami bezgranicznie zapanować... Piekielne to rzeczy. Z ogniem, co się pali pod stopami, który czasem wystrzeliwuje ponad powierzchnię ziemi, by się pobawić za nami jak kot łapką... Kiedyś łatwo się to wiązało z piekłem i diabłami. Jaskrawy cień mroku... Dziś już się inaczej na to patrzy - takie tam wulkanologie i geologie, z diabła wyprane. Choć tak czy owak zło znów coraz ochotniej zaczyna pisać scenariusze dla świata... Bogowie się gdzieś zapodziali, pusto ponad nami, jeśli nie liczyć obojętnych gwiazd i krążącego nam nad głowami wysypiska śmieci... Przychodzi mi na myśl poeta Jónas Nielsen z Wysp Owczych, który - na tym świecie, co Boga od dawna nad sobą już nie ma i który piekłem jest takim samotnym - modli się mimo wszystko, podobnie do innych, troszkę też jakoś tak zadziwionych ludzką potęgą, co jednak jest...

Galdra - Loftur (4)

Obraz
Kolejny dzień. Ten sam pokój. Na zewnątrz burzliwa pogoda z ulewą. Krople deszczu nieustannie spływają po okiennych szybach. Przy biurku siedzi zarządca. Ma przed sobą księgę rachunkową. Obok zaś siedzi Olafur, jego prawa ręka. Zarządca, uporawszy się z pisaniną, zamyka księgę. - No, teraz już wiesz wszystko, co potrzeba - zwraca się do Olafa. Olafur wstaje. - Jeśli by się zdarzyło - mówi dalej zarządca - że nie będzie mnie dłużej w tym tygodniu, dasz ludziom zajęcie najlepsze wedle twego rozeznania. Wiem, że mogę na tobie polegać. - Czyli mam naszykować konie na jutro na czwartą rano, nawet jeśli ta paskudna pogoda będzie się utrzymywać? - dopytuje Olafur. - Tak. - Dopilnuję więc, żeby były gotowe na czas - zapewnia Olafur i wychodzi. Zarządca siedzi przez moment w milczeniu. Wreszcie z szuflady biurka bierze duży klucz, idzie z nim do skrzyni, otwiera zamek i unosi wieko. W drzwiach staje Loftur. - Posyłałeś po mnie? - A tak. Podejdź, mój synu. - Zamyka skrzynię. - Usiądź - mówi do z...

Galdra - Loftur (3)

Obraz
A oto w drzwiach staje Disa, córka biskupa. I to ogłasza od ucha do ucha roześmiana: - Oto jestem! - Wróciłaś? - Loftur patrzy zdziwiony. - Nie widać? - Disa wciąż się śmieje. - Tacy jesteście obaj poważni. Nie zamierzacie się ze mną przywitać? - Hej, hej, witaj w domu! - odpowiadają Loftur i Olafur. - Trwa wieczorna msza. Słyszałam śpiewy. Matka i ojciec pewnie w kościele? - Tak - potwierdza Loftur.  -  Myślę, że będą zaskoczeni, gdy mnie tu zobaczą - mówi Disa, nie przestając się śmiać. - Jak się miewacie? Mama, tata, i wszyscy? - pyta, zdejmując z siebie wierzchnie okrycie. - U nas wszystko doskonale. A u ciebie? - Cudownie się bawiłam. Ale wspaniale też wrócić po wszystkim do domu. Gnałam tu za złamanie karku, aż mi wiatr świszczał w uszach. Tylko wy nie poszliście do kościoła? - Tak - przyznaje Loftur. - O, wy poganie! - gani ich rozbawiona córka biskupa. - Moja kuzynka Steinunn też nie poszła - dodaje Olafur. - Ach, jeszcze jej nie poznałam. O rety, przecież na śmierć za...

Galdra - Loftur (2)

Obraz
  W drzwiach pojawia się Olafur. Zatrzymuje się w progu na widok Lofta i Steinunn. - Spodziewałem się, że nie będzie cię w kościele. Przeszkadzam? - Nie, nie - odpowiada lekko zakłopotany Loftur. Olafur czoło ma chmurne. - Przede mną nie musisz udawać. Dobrze wiem, że się kochacie. Loftur milczy. Steinunn patrzy przez chwilę na niego, po czym wychodzi, mijając w drzwiach Olafa. - Nie musisz wychodzić tylko dlatego, że przyszedłem. Steinunn jednak się nie zatrzymuje.  - Loftur, jestem tu, żeby szczerze porozmawiać z tobą o sprawie, która od dłuższego czasu mnie dręczy - mówi Olafur, wchodząc do pokoju, po czym siada na ławie i milknie. Loftur bierze krzesło i siada obok niego. - Co to takiego, Olafie? - Chyba już miesiąc była tu Steinunn, kiedy wróciłem z podróży zza gór. Od razu zauważyłem, że się zmieniła. Rozmyślnie mnie zaczęła unikać. A wcześniej, ilekroć się spotykaliśmy, była taka otwarta. Wiesz, jak pragnienie potrafi zaślepić człowieka? Ależ był ze mnie głupiec, kiedy ...

Galdra - Loftur (1)

Obraz
 To może teraz przeniesiemy się do północnej Islandii, do Hólar w Hjaltadalur, do miejsca o wyjątkowej urodzie, do doliny pośród wyniosłych gór, co stanowią wspaniałą scenerię do opowieści o tajemniczych księgach i o upiorach... W tym islandzkim zakątku w 1106 roku założono osadę, gdzie swoje miejsce znalazła siedziba biskupa powstałej w tym samym czasie diecezji Hólar. Od tamtego momentu, aż do końca osiemnastego stulecia, były tedy dwa biskupstwa na Islandii, owo Hólar oraz Skálholt na południu... Daleko było z Hólar do Nidaros, nie mówiąc już o Rzymie, więc w dawnych wiekach, przed reformacją, życie religijne w tych ukrytych pośród gór stronach miało swoją specyfikę, co obrosła uroczo legendą... Jak to mówią: Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. A ten islandzki ogarek dość nawet, jak wieść niesie, solidnie się świecił... Chodzi bowiem o magię, o czary, o wiedze jakieś tajemne... Hólar było znaczącym miejscem, w którym rozmaite tajemnice usiłowano zgłębiać. Ujmująca pięknem kraina...

Nic takiego, Timo (27)

Obraz
  Już nocą się rozpadało. Rzęsisty deszcz szumiał kojąco, aż nie chciało się spać, tylko leżeć pod ciepłą kołdrą i, czuwając, słuchać tej spadającej na ziemię ożywczej wody. Timo, wykradziony przez chwilę z rzeczywistości, wypełniony jedynie szumem, trwał sobie... Woda i tętniąca krew. Takie przepływanie, razem z ziemią wirującą jeszcze. I znów ta strona, na której się znajdował, zaczęła wystawiać się na działanie słońca. Z bladym świtem za oknem powróciły niepokojące myśli. Już urwany kawałeczek dnia, który miał go oddzielać od kolejnej zmiany. Dziś i jeszcze jutro. Wczoraj było trochę lepiej. Jednak sytuacja musi się stopniowo pogarszać... Nie chciał palić w pokoju, więc założył naprędce dresowe spodnie, tarmpki i kurtkę, by się trochę przejść i popatrzeć na ciągle jeszcze uśpione miasto... Tylko drobne oznaki życia napotkał. Jacyś ludzie z bagażami na kółkach z pewnością zdążali na stację, obok przejechał pusty autobus, po ulicach kręciło się też trochę samochodów dostawczych, c...

Nic takiego, Timo (26)

Obraz
    Zbudził się zlany potem i spętany. Do spania jednak lepiej się rozbierać, całkiem, a nie tylko pozbywać się skarpet. Miał wrażenie, że z czymś albo kimś się mocował. Chciał wstać, a wtedy zorientował się, że ma związane nogi... A nie, nie zupełnie tak. Miał bowiem tylko spodnie zwinięte wokół kostek. Osobliwe, że tam się właśnie znalazły, z rozpiętym paskiem i guzikami. Wysunął stopy z nogawek. Usiadł na łóżku, zmęczony po nocy, zmięty, nieświeży, popluty... Raptem pomyślał o Stonogu, jakiejś obrzydliwości szatańskiej, która musiała się tu aktywnie rozgościć nocą... A może to ta Wenera wyczuła dobre medium, najodpowiedniejsze, by poprzez nie zamanifestować swoją obecność. Zeszła z jakiegoś poddasza... Jakiś cień dojrzany kątem oka wymknął się do łazienki. Nawet niedomknięte drzwi lekko się poruszyły. Zjawa nie miała jednak dość sił, by się tam zatrzasnąć... Właściwie nie bardzo się zdziwił. Przetarł dłonią wilgotną czaszkę. Szczecina na dobre zaczęła odrastać. - Trzeba się...