Pięćdziesiąt lat Station to Station
Pięć lat temu wspominałem o tej płycie, gdy miała lat czterdzieści i pięć... A teraz się zaokrągliło do pięćdziesiątki. I oto człowiek dożywa co rusz do jakichś półwieczy czegoś, co powstało już za jego życia... I to będzie narastać. Nie ma co już dodawać do tego, co naklepałem pół dekady temu... (Jakże się z wiekiem szasta okresami... Cóż za nonszalancja długowieczności... Tak piszę - długowieczności, bo na ziemiach, na których się aktualnie znajduję, jeszcze nie tak dawno temu chłop żył średnio dwadzieścia siedem lat... Z naszego punktu widzenia to malutko, ale jak się tak teraz zastanawiam, to ja, mając lat dwadzieścia siedem, znałem już właściwie wszystkie smaki życia i jego atrakcje, po których mógłbym w zasadzie wznieść oczy do nieba z pełnym politowania wyrazem i zadać pytanie: Really? ... No, troszkę może przesadziłem, bo jednak nikt mnie nie łamał kołem ani nie wyrywał paznokci, ale i tak w rozdaniu nie najlepsze karty mi przypadły w udziale, szczęśliwie w czasach jednak nie n...