Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2024

Zima, Ameryka (and Super Creeps)

Obraz
 Poetycko... Tak sobie sięgnąłem po Zagajewskiego, z końca wieku ubiegłego... "Pragnienie" z 2000 roku, z końca dekady, która dziś jawi mi się jako piękna epoka, co jakoś łudziła nas urokliwą wróżbą...  Wtedy, na koniec wieku, poeta życzył sobie długiej zimy, tak na przytulność, namysł przed nowym...  Zimę to ja lubię... Ktoś mógłby powiedzieć - trzeba było już zostać całkiem gdzieś na podzamczach u Królowej Śniegu... Tak... Jednak miłosne podszepty pokierowały mnie inaczej, o co nie zgłaszam dziś większych pretensji, bo dzieci z tego nie ma, więc przynajmniej nikogo nie muszę przepraszać. Nie ma co kryć - to duża wygoda!  Nad Wisłą to tak trochę pechowo jest, taki jakiś niefart. Przypomina mi się zaraz śp. Grzegorz Miecugow, co tak lubił narzekać, że my to się tak zawsze ledwie na jakiś ogon załapujemy. No bo po zaborach przyszła wolność, tyle że przypadła ona na czas będący jedynie antraktem między wojennymi aktami; potem wojna, co nas okradła z ludzi i czasu; pote...

He Knows I'd Love to See Him

Obraz
To dziś coś może znów muzycznie... Tak jakoś ten Morrissey wokół mnie krąży. Artysta, co ładnie śpiewa i czasem gada głupoty. Tak to już jest...  To takie znowu nocne przebieżki muzyczne. Jak spać nie mogę, to pakuję się w słuchawki, żeby nocnej ciszy nie zakłócać, i odgrzebuję sobie stare czasy... To rok 1990, rzecz ze składanki "Bona Drag"... Artysta, który może nadmiernie - co mu niektórzy wytykają - eksploatuje jedną nutę, ale jednak artysta robiący to dość efektownie... "He Knows I'd Love to See Him". Dobrze mi to wchodzi i dziś. A kiedyś tam, gdy sobie byłem takim małym, nieco przez rzeczywistość zmłotkowanym gejuszkiem, to miało to też swoją szczególną wartość... Niech leci. Lubię to... A jeszcze dodam może, że współautorem tej piosenki jest Kevin Armstrong, znany też ze współpracy z Davidem Bowie czy Iggy Popem...

Popołudnie nad Rauðavatn

Obraz
  To taka może znów z deka refleksyjna wycieczka do Reykjaviku. Konkretnie nad stołeczny niewielki akwen, którego brzegi mogą skłonić do skrytych działań... Czasem rozkosze mogą coś gdzieś z tyłu dewastować... Anton Helgi Jónsson  POPOŁUDNIE NAD RAUĐAVATN Najpierw zjawia się jeden samochód i czeka. Potem nadjeżdża drugi, o okrągłych reflektorach. Mignęło światło i skulona sylwetka przemknęła między autami. I oto miłość w samochodzie nad Rauðavatn. Jestem przypadkowym świadkiem  wyprowadzającym psa. Miejmy nadzieję, że w domu nikomu nie krwawi rana. Miejmy nadzieję, że nie płacze tam nikt. Miejmy nadzieję, że to ledwie taka gra i bawią się tylko w samochodową schadzkę nad Rauðavatn.     przełożył z islandzkiego Kiljan Halldórsson 

Nic takiego, Timo (15)

Obraz
  Meeee przeciągłe się rozległo, tak głośne, że Tima od razu poderwało z ziemi. - Jezus!...  - Prosto w twarz. Przypadłeś jej do gustu - powiedział ubawiony sytuacją Vernick, cały uwalany, podobnie zresztą jak Timo, przez cmentarną florę. - Co? - Koza, kózka, tam... Rzeczywiście - koza, która teraz, przeląkłszy się reakcji Tima, patrzyła na nich z dystansu. Jeszcze raz wydała z siebie głos, poruszyła ogonkiem i na powrót przystąpiła do raczenia się zielenią, zielenią cmentarza, bo właśnie wśród niej, u stóp nagrobnego kamienia wylądowali obaj po popijawie u Jana, wylądowali ku wielkiemu zdumieniu Tima... - Ale to dobre miejsce na zmartwychwstanie. Sam się na ten cmentarz uparłeś zresztą... - Czyżby? O Boże, czuję się jak najostatniejsza ściera... Upiłem się, i zgniłem... Błeee... - A my na dachu Valhalli, witani przez miododajną kozę... Obserwowałem ją. Bardzo ją zaciekawiliśmy. Krok za krokiem zbliżała się do nas, aż w końcu podeszła i zameczała ci prosto w twarz. Figlara... ...

Nic takiego, Timo (14)

Obraz
    No i niewypał, bo nawet gdyby chciał zapłacić, nie miałby czym - wszystkie pieniądze zostały wszak w domu. Trzeba było więc szukać pomocy u Paula Vernicka. Tymczasem na miejscu zjawiła się policja i w jej obecności przestraszony kierownik odważył się otworzyć drzwi. Więzień siedział umączony przy kasie na podłodze ze zwieszoną głową. Przyjechał Bredesen z koleżanką, którzy weszli do środka za personelem sklepu. - Jak to dobrze, że to właśnie pan. - Timo zaraz stanął na baczność. - To wszystko przez iskrę bezradnej miłości - zaczął zaraz silić się na wyjaśnienia. Tamci coś z przejęciem zaczęli paplać, pokazując palcem na Tima, ale Bredesen szybko kazał im zamilknąć, oczekując na dalsze wyjaśnienia po obywatelsku zatrzymanego klienta. - Co tutaj wykrzykiwałeś? I co mają znaczyć te zniszczenia? - Nic takiego - odparł Timo - to tylko szekspirowska kwestia, z "Burzy"... - Tak? - O tym, że wszystko to sen... Ale ja wszystko jestem gotów pokryć. Tylko, żeby Vernick, Paul Vernick...

Nic takiego, Timo (13)

Obraz
    Wydawało mu się, że trzymał w dłoniach czyjeś pośladki. Coś go jednak dość nieoczekiwanie przyduszało, aczkolwiek, gdy tylko otworzył oczy, dostrzegł jedynie sękate deski na suficie... Coś nieokreślonego wemknęło się w sen, bez wątpienia tylko w sen. Jedynie o krągłych pośladkach. Usiadł po chwili na poduszce i podkurczył nogi, by móc oprzeć brodę o kolana. Zakołysał się sierotkowato, obejmując rękami piszczele i zamykając się w kokonie własnego ciepła pachnącego nocą. - Człowiek na powrót staje się aromatyczny... - Zdaje się, że znów posłyszał głos Eyvinda. Krążownik na powrót zawinął do zasobnej przystani. Vernick być może powędrował w dół, ku wodzie, by zwyczajowo zanurzyć się we wrogim, chłodnym środowisku. Gapi się może tam, gdzie popłynął ponton. Ponton odpłynął, a czas jakby zawrócił wraz z nagłym pojawieniem się juniora. Ot - taka dziwność życia, co ma skłonność do figli zwanych zbiegami okoliczności... Ależ mu się objawił. Timo z uśmiechem wspomniał chwilę, kiedy ...

Piątkowe wieloryby

Obraz
    Tak już się ustaliło, że na hasło wieloryb mam nieodmiennie przed oczami postać tego ssaka w kresce Bohdana Butenki. Od dzieciństwa ją lubię... Wieloryby. Jakoś wielkiego szczęścia do nich nie mam, bo mi tam ledwie ze trzy razy plecy pokazały pośród monumentalnych prychnięć, a nadto ja zawsze byłem wtedy bardziej zaabsorbowany tym, by utrzymywać na miejscu zawartość żołądka, bowiem fala wybitnie mi nie służy... Wieloryby. Przypominają mi się te filmowe, sierpniowe, z klimatycznego Maine, choć na obrazie "Sierpniowe wieloryby" ich nie ma, bo tam należą do przeszłości, którą wspominają starzy ludzie... Film o przemijaniu, starości, piękny, z czasów, kiedy bardzo kochałem kino. Nie miałem jeszcze wtedy przesytu i bardziej byłem podatny na różne przekazy. Dziś jestem syty i staram się już nie dopychać... A tu z kolei wieloryb piątkowy, który rozsadza asfalt na reykjavickiej arterii Miklabraut... Surrealistyczny obrazek poetycki, ale nie taki od czapy znowu, bo to piątek, i to...

Nic takiego, Timo (12)

Obraz
    W tę zastygłą chwilę wdarł się szybko Vernick w chmurze dymu z cygara... Timo zerknął w górę na rosłą postać gasnącego literata. - Jaki odświętny - zawołał z uśmiechem. - Ale ten dym chyba jednak bardziej ma wnętrzarski charakter... Ciężkie meble, biblioteczne szafy... - Zgadza się. Ale że cię tu przyuważyłem... Pogruchałeś sobie? - Bardzo miło. Vernick usiadł obok, lekko wzdychając. - Coś mi przybyło w pasie. Podmuchamy? - Z kieszonki marynarki wyjął drugie cygaro. - Na babim udzie skręcane. - Chętnie. - Masz, już przycięte... Mmm, piękny wieczór. - Noc właściwie. - Tak jest stwierdzone urzędowo. Trzasnęła zapałka. Głowa Tima zniknęła na moment w niebieskawych kłębach dymu. - I o czym sobie tak gwarzyliście? Timo zerknął na rozpaloną kulę słońca wiszącą tuż nad czubkami świerków. Jeszcze chwila, i zdołają ją trochę przesłonić. - O syndromie trzeciej osoby i przegrzanych malinach. Jakby mnie chciała przekonać, że powinienem po nie sięgnąć. - Nie nagli czas? - Tego w zasadz...

Dolina Kwiatów

Obraz
  No i teraz to już mi się będzie zawsze kojarzyć, to klepanie palcami po klawiaturze... Wszystko przez duńskich studentów stukających w laptopki na wykładzie, których to pracujące paluszki przywodziły na myśl upartą lesbijkę, na próżno usiłującą doprowadzić kogoś do orgazmu... Tak to ujrzała bohaterka "Doliny Kwiatów" Niviaq Korneliussen, książki jednak nie za wesołej, za to szczególnej, przynajmniej u nas, bo to rzecz jest prosto z Grenlandii... Bowiem tu, nad Wisłą, to bardziej rzeczywiście o Grenlandii czytaliśmy, teraz natomiast mamy sposobność samej tej Grenlandii trochę poczytać i co za tym idzie posłuchać jej głosu, głosu na dodatek młodego pokolenia Grenlandczyków. Niviaq Korneliussen wpadła w literacki świat z przytupem i jest pierwszą piszącą osobą z Grenlandii, której przyznano Nagrodę Rady Nordyckiej, co miało miejsce w 2021 roku. Tak więc znowu Grenlandia, bo wcześniej zawitał tu Rasmussen, po matce Grenlandczyk, który jeszcze zdołał przyłapać tak niemal na odch...