Nic takiego, Timo (10)

Istotnie, Yrian miał talent do odgrywania upiorów, a w każdym razie w filmie o draugu spisał się znakomicie. Widać, że zło bardzo go skłaniało do zaangażowania. W tamtym wypadku wszedł w rolę tak dalece, że aż boleśnie naderwał biednego Tima... Bogowie, jaki tato był w tym obrazie chłopięcy... Najwyraźniej służyło mu to oddalenie - wyszczuplał, zdrobniał... Sięgnął znów po jeden z jego zeszytów... Rzeczywiście, nie było rewelacji - te same stokrotki. Tu przeważały czarne. Być może pochodziły z jakiegoś mroczniejszego okresu. Zwątpienia, jakaś tęsknota... Tu, na tym upiornie skromnym łóżku musiał się z tym Yrianem tarmosić. Im ciaśniej, tym lepiej... Są tacy, co uważają, że przedmioty mają pewne szczególne właściwości, wszystkie, że każdy może być nośnikiem informacji, bo otaczająca go rzeczywistość pozostawia w nim jakiś ślad, jakby się wgrywała ze swoją treścią... Może to łóżko było w jakimś psychiatryku sprzed lat, kiedy raźniej potrafiono znęcać się nad ludźmi... Dawne przeżyc...