Po i przed
No i już będzie można wkrótce odfajkować kolejny rok... Był, minął, nie ma... Czy mam ochotę na jakieś podsumowania? W wymiarze osobistym wszystko jakoś się ułożyło. Tyle że świat wokół tak bardzo straszy i zanosi się na czasy chaotyczne, że tak odwołam się do łagodnych sformułowań... Gdzieś mi się ostatnio nawinęły przed oczy zapiski pamiętnikarskie Andy Rottenberg... Takie tam podróże, lotniska, bieda z miejscem do zapalenia papierosa, nawet dość szczególarsko momentami opisane poszukiwanie odpowiedniej bramki... Tak, czasem, by odlecieć, trzeba się trochę przejść... No i takie spostrzeżenia, że ta rozbawiona młodość baluje i tu, i tam jak na Titanicu, zarabiając te swoje pieniądze i wydając je na swoje tu i teraz, na swoje apetyczne z dnia na dzień... Światowi ludzie tu na tych starych cywilizacyjnych śmieciach, zewsząd, znikąd, zawsze zorientowani, co gdzie grają, gdzie dają pić i jeść (ach, te połączenia na talerzach i w miskach! te trofea kulinarne!), i gdzie najlepiej obłap...