O starym człowieku

 


Z biegiem lat, z biegiem dni tak się osypujemy... Jak ta subarktyczna skałka... Powiada Rolf Jacobsen, że przeznaczeniem wszystkiego jest piach... Każda góra się nań zetrze...

Tak sobie dłubałem w leniwej chwili w starociach, jak to ja, tym razem, jakoś tak drogą przypadku, we własnych... Nie jestem przywiązany do swych słów i żartuję sobie, że usypuję mandale takie z literek, które można zdmuchnąć... Bloxa już dawno nie ma, sam go zresztą zdmuchnąłem z siebie, na jakiś miesiąc przed jego zniknięciem, ale internet jest pamiętliwy i w jego archiwach się wszystko czy prawie wszystko zachowało... Dziwne takie nagłe spotkanie z tamtymi notkami, chociaż to zdrobnienie nie bardzo pasuje, bo to wszystko dość - jak się okazuje - obszerne wpisy są... Ileż tam pogody nawet... Wkochiwania się nowego... Bardziej osobiście było. Naturalnie wszystko to pamiętam, ale takie dotknięcie tamtych zdań znienacka bardzo mnie wzruszyło... Człowiek jest ciekawski, nawet gdy idzie o jego własną przeszłość... Przy okazji natknąłem się na wiersze, o których akurat już nie pamiętałem, więc i miłe zaskoczenia się przytrafiły...

O starości taki... Jakby w szykowaniu się do niej przywołany. To z zapisów z 2010 roku... (Pierwsze są aż z jesieni 2006, więc w tym roku to już będzie dwadzieścia lat! Ależ się przyzwyczaiłem...) Dziś jest 2026 i starości się przyglądam coraz bardziej... Nie tyle własnej, bo jakoś się trzymam i jeszcze jestem w bliskim kontakcie i z piętnastolatkiem, który we mnie żyje, pod pobrużdżoną skórą siwobrodego typa, siwobrodego zresztą już od lat, bo osiwiałem - dobrze to pamiętam - w ciągu tygodnia w 2008 roku, więc zdołałem się do tego przyzwyczaić, z narastającą po tamtym fakcie pogodą...

A teraz cieniście wokół. I ojciec zniedołężniały... Oto starość, zaawansowana już, bo osiemdziesięcioletnia i schorowana na dość absurdalną i niejasną nutę na dodatek...

No to wspominki przy okazji... Całkiem na czasie... Wpis z 14 września 2010... "Miała być proza, ale szybciej pójdzie z wierszem, który wczoraj na kolanie przełożyłem. Spodobał mi się i z chęcią go tu zamieszczę". Pewne rzeczy - jak widać - się nie zmieniają. Jakaś stała w życiu... A teraz już ten wiersz, wykopany, islandzki, a jakże:

Ólafur Jóhann Sigurðsson

O STARYM CZŁEKU

Raz za razem

pukają lata do twych drzwi,

szaro odziani posłańcy

idący od domu do domu,

coraz bardziej szybcy listonosze

z przeznaczeniem w swych torbach:

doręczają ci kolejne dni,

lecz coraz mniej bezchmurnych chwil,

więcej trudów,

mniej życia,

a przede wszystkim

samotność w większych i większych

kopertach

Dobre wieści,

na które tak czekasz,

kiedyż, o kiedyż one nadejdą?

   przełożył z islandzkiego Kiljan Halldórsson 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jóhann Sigurjónsson. Fjalla-Eyvindur

Moc śnieguły, czyli duszpasterstwo koło lodowca

Na nieskończonej. Steinn Steinarr

Lokasenna, czyli pyskówka na górze albo kto jest bardziej niemęski

Jonas Lie. Eliasz i draug

Einar H. Kvaran. Posucha

Bukolla. Opowiastka islandzka

Kreml