Fuksja

A zatem lipiec. Lato się rozpędza, kwitnie... Więc może miesiąc ten zacznę norweską poezją i fuksją... Barwna intensywnie fuksja, krwiście owocująca, zdaje się być delikatna, ale stać ją na długotrwałe odporności i potrafi jednocześnie kwitnąć oraz wydawać owoce... Zatem delikatność i siła, moc niezbędna, co wytworzyła się kiedyś tam w wymagającej Patagonii... Ludowe sny kazały jej nawet wyrosnąć na Golgocie po wiadomych wypadkach, nabrała więc szczególnej symboliki... O jej owocach powiada się, że są kroplami Chrystusowej krwi, więc przez to też symbolizuje szczególny rodzaj miłości, której radość i wzniosłość miesza się z bólem i męką... Wplótł fuksję w swój wiersz z 1890 roku, zawarty potem w debiutanckim tomie Digte (1893), poeta i niespełniony kompozytor Sigbjørn Obstfelder...

SIGBJØRN OBSTFELDER

Wzdycha wszelkie stworzenie

Wzdycha wszelkie stworzenie.

 

Drżąc pytania zadaje.

Rozchwiane szepcze cicho.

 

Ptaki zbierają się w stada,

czytają nawzajem w swych oczach.

 

Z zachodu

mocny dmucha wiatr,

od wschodu

głośny morza puls.

 

Cierpi stworzenie całe.

 

Kwiatki u świerkowych stóp

pojęcia nie mają o niczym.

 

Strumyki i rzeki

pędzą - gdzie?

 

Człek człeka spotyka:

Kim jesteś?

 

Kobiety rodzą

i umierają.

 

   *

 

Tam, gdzie stykają się drogi,

biały stoi krzyż,

pokryty fuksją krwawą.

 

Kobieta przy nim klęczy.

 

- Biały krzyżu!

Czymże jest kochanie? 

 

Pytałem się

pyłków bodziszka w rozkwicie,

kiedy wstawało słońce.

Pytałem się fal na jeziorze.

 

Siadłem pod kukułki drzewem

o północy.

Śpiewała mi o smutku i odlocie. 

 

Zatopiłem się w lasach

ogromnych głęboko,

by się ze starym, starym

 spotkać braminem.

Mądry był wielce,

białobrody.

 

- "Miłość - nie zna nikogo.

Tęsknota  - ona wszystkich zna". 

 

Rozbolały mnie nogi.

Zmęczyły się oczy.

Ciężar padł na serce.

 

Biały krzyżu,

czemu płaczesz krwią?

Czy umarła miłość?

 

   *

 

Wtedy pociekł oto żywy pył

z kulek niczym krople krwi,

i wprost sypnął się

z kwiatowych ust,

zagadało coś czule

w ukrytych źródłach,

popędziło dalej

w potokach i rzekach spienionych,

zapluskało, zamlaskało,

zaszumiało, rozgorzało:

 

"Wreszcie, wreszcie, wreszcie."

 

Od zachodu

idzie burzy skrzydeł

szum.

od wschodu

 szum oddechu

morza,

w blasku!

 

-  Raduje się wszelkie stworzenie!

Bo ziemia jest brzemienna!

i miłość, ona idzie,

idzie

wraz z latem,

z blaskiem,

idzie z bólem

i ziemską rozkoszą!

    przełożył z norweskiego Kiljan Halldórsson 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jóhann Sigurjónsson. Fjalla-Eyvindur

Moc śnieguły, czyli duszpasterstwo koło lodowca

Na nieskończonej. Steinn Steinarr

Sigbjørn Obstfelder. Liv

Lokasenna, czyli pyskówka na górze albo kto jest bardziej niemęski

Jonas Lie. Eliasz i draug

Einar H. Kvaran. Posucha

Bukolla. Opowiastka islandzka