Nie wiem, czym jest czas
Następstwa. Minuta za minutą, nie wiadomo odkąd, nie wiadomo dokąd... Czas mierzony w roztargnieniu, nie zawsze, może nawet nie za często, choć gdzieś indziej coś tam stale czuwa, by go odmierzać, o co niespecjalnie się troszczymy przecież... Śledzenie go na tarczy zegarka w dookolnym biegu sekundnika, czekając, aż poruszy wyraźnie tę minutową dłuży się ogromnie, a gdyby poczekać na ruch tej godzinowej - to przecież wieczność... W bezruchu może się dłużyć, w ostateczności jednak bezruch minimalizuje okamgnienie - ledwie się zaczęło i już cień zmierzchu? To już, ten cień, zawsze jednak taki nie w porę - a więc kończy się, ten czas, ale kto pamięta początek, kto dostrzegł pierwszy świt, ten najważniejszy, zaczynający bieg i następujące po sobie odmiany?... Im mniej przemian, tym krócej wszytko trwa, najkrócej, gdy tylko początek we mgle i koniec cieniem zapowiedziany, długie zaś nawet życie motyla, bo w tej jego chwilce wydarza się wszystko, co czyni życie pełnym... Każdy ma go dość, choć nie każdy zdoła go wykorzystać, ale o tym przekonują się tylko ci, co żyli zbyt długo, na nic się nie decydując, to ostatnie jednak typowe jest tylko dla ludzi, bo reszta klarowny ma program...
Pomiędzy świtem a zmierzchem pomniejszych początków i końców, świtań i zachodów, może być bezlik, co nawet niewielkiej liczbie lat dać może aż nadmiar treści, i jeszcze na dłużyzny miejsca dość... Ileż tego czasu, ile zniecierpliwień z tego wynikających!!!...
Po co to? Te cząstki odmierzone w tym biegu znikąd do niewiadomego, odmierzone sekundnikami, kartkami z kalendarza, policzalnymi i rozciągającymi daną nam chwilkę zdarzeniami, przemianami, po co? Co poza zaspokojonymi apetytami i poczuciem nieskończoności, bo przecież biegniemy myślami poza wszelkie granice? Biegniemy, a jednak czuć zaczynamy, gdy padnie cień, że nie wszystko dla nas... Martwić to może, choć trwanie nad cyferblatem to wieczność, w której trudno wysiedzieć... Chętnie chcemy to byle czym zabić...
STEIN MEHREN
Nie wiem, czym jest czas
Nie wiem, czym jest czas
Może to cień, który wieczność
rzuca
poprzez wszystko, co żyje
Czy może jest prędkością śmierci
w tej przestrzeni zwanej przez nas życiem
W tym jednym wielkim okamgnieniu,
co obejmuje narodziny i zgon każdego z nas
Nie wiem, czym jest czas,
ani ile wschodów słońca
trzeba było, by rozpalić pierwszy ogień krwi
I choć znam prędkość,
z jaką pędzi
słońca blask,
nie poznam nigdy mroku,
ku któremu rozbłyska.
Ponieważ zawsze będę widział czas
w świetle mojego życia, nigdy
nie dowiem się, czym on jest
Lecz zobaczyłem wschód słońca
skrzący się na skrzydłach
wewnątrz poczwarki motyla
I wówczas poczułem przyciąganie wschodu
i zachodu
które dzień po dniu przeciągają horyzonty
poprzez nas
przełożył z norweskiego Kiljan Halldórsson
***
Z tomu: Stein Mehren, Hotel Memory, Aschehoug, Oslo 1996

Komentarze
Prześlij komentarz