You've Been Around

 Dawno nie dawałem muzyki...

Specjalnie się nie ruszałem, bo wyborczo dziś, więc wziąłem udział w tym nadliczbowym głosowaniu... Mimo wszystko chodzę, mimo mego dalece zachwianego zaufania, zwłaszcza po poprzednich wyborach, bo odnoszę wrażenie, że dziś mamy sytuację, która wynikła z takiego uznania na oko, więc dla lokatora Pałacu zachowuję wprawdzie tytuł, ale nie jako nazwę funkcji, tylko jako ksywę, a wiec lokuję ją nie przed imieniem, tylko między nim a nazwiskiem - w tej sytuacji niejasnej wydaje się to najwłaściwsze.

Liczę, że tym razem, przy dość jednak nieskomplikowanej procedurze, obejdzie się bez obliczeniowych kłopotów...

Już nawet nie na półmetku jest to z pewnością sprawdzian dla obecnej władzy szczebla centralnego... Ja czekam ze spokojem - zaakceptuję każdy wynik, byle by był po rzetelnej pracy z uczciwością podany. A potem się będzie analizować rzecz całą...

Tak sobie ostatnio Reevesa Gabrelsa słuchałem i to mi przypasowało na teraz. Piosenka jeszcze z początków Tin Machine, która odpadła i do łask wróciła w myślach Bowiego później, przy pracy nad albumem "Black Tie White Noise" z 1993 roku. A Reeves z kolei wziął ją na swój album "The Sacred Squall of Now" z 1995 roku. Przy tej okazji w warstwie wokalnej spotkali się tam dwaj przyjaciele: David Bowie i Gary Oldman... David i Gary szalenie się lubili. No i taką zrobili swego czasu niespodziankę... Dziś Odlmanowi - jak i wielu innym - brakuje Davida. Gdzieś nawet zauważył, że stało się coś dziwnego - po tym, jak odszedł Bowie, ten świat zaczął schodzić na psy, mówiąc najdelikatniej... David sam zresztą taki obrót rzeczy przeczuwał, bo wiele rzeczy go niepokoiło przecież, w tym narastająca głupota, do której zewsząd na dodatek zaczęto się dziwnie przymilać...

Można powiedzieć, że świat już wiele razy schodził na psy, ale zawsze to szkoda, kiedy widzi się, że robi to ponownie i to na dodatek po coraz to większych kosztach... Jednak rzecz wcale nie zaskakuje, co to to nie!

Ale już niech będzie piosenka... Bowie jak to Bowie, zawsze pozostawia szerokie pole do interpretacji... Powiedzmy, że to o skomplikowanych relacjach, w których się człowiek zatraca, w rzeczywistości, gdzie zwykle wybory są między różnymi rodzajami zła...

I ludzie, i miejsca - nie tak łatwo się wykręcić... 

David Bowie, Gary Oldman i hałasujący na gitarze Reeves Gabrels: 


 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jóhann Sigurjónsson. Fjalla-Eyvindur

Moc śnieguły, czyli duszpasterstwo koło lodowca

Sigbjørn Obstfelder. Liv

Na nieskończonej. Steinn Steinarr

Lokasenna, czyli pyskówka na górze albo kto jest bardziej niemęski

Jonas Lie. Eliasz i draug

Bukolla. Opowiastka islandzka

Einar H. Kvaran. Posucha